Jak wszyscy wiemy i niezmiernie się cieszymy, jutro rozpoczęcie roku szkolnego *oklaski i okrzyki radości*.
Nie ma co się smucić, lepiej powspominać ! Więc ja to zrobię, a przy okazji podzielę się z Wami zdjęciami.
Moje wakacje zaczęły się wraz z zakończeniem roku szkolnego, bo już wtedy wyjechałam na pierwszy turnus rekolekcyjny do Wisły, posługiwałam tam jako animatorka muzyczna.
Cudowni ludzie, jeszcze lepsza atmosfera, 17 niezapomnianych dni ! Pierwszy stopień jakich mało. Wspólnota mała, bo było nas 40 osób.. ale przynajmniej każdy każdego poznał i stworzyła się taka miła, przyjazna i rodzinna atmosfera. Aż żal się było żegnać :c
Zaraz po tym jak wróciłam, pojechałam na drugi turnus rekolekcji do Krakowa. I tam już była droga przez mękę... Ja mam problemy ze stawami, i przy dłuższym chodzeniu zaczynam kuleć i moje kolana odmawiają mi posłuszeństwa. Tak więc między 5 a 15 dniem lekko mówiąc umierałam. Ale warto było ! Tyle miejsc pozwiedzanych *.* Kościoły w Krakowie, Tyńcu, Kalwarii, byliśmy w Lanckoronie, Krościenku, gdzie spędziliśmy 3h nad Dunajcem.. I zakończone wielką ewangelizacją na rynku. Mimo wszystko, świete dwa tygodnie :3
Nie ma co się smucić, lepiej powspominać ! Więc ja to zrobię, a przy okazji podzielę się z Wami zdjęciami.
Moje wakacje zaczęły się wraz z zakończeniem roku szkolnego, bo już wtedy wyjechałam na pierwszy turnus rekolekcyjny do Wisły, posługiwałam tam jako animatorka muzyczna.
Cudowni ludzie, jeszcze lepsza atmosfera, 17 niezapomnianych dni ! Pierwszy stopień jakich mało. Wspólnota mała, bo było nas 40 osób.. ale przynajmniej każdy każdego poznał i stworzyła się taka miła, przyjazna i rodzinna atmosfera. Aż żal się było żegnać :c
Zaraz po tym jak wróciłam, pojechałam na drugi turnus rekolekcji do Krakowa. I tam już była droga przez mękę... Ja mam problemy ze stawami, i przy dłuższym chodzeniu zaczynam kuleć i moje kolana odmawiają mi posłuszeństwa. Tak więc między 5 a 15 dniem lekko mówiąc umierałam. Ale warto było ! Tyle miejsc pozwiedzanych *.* Kościoły w Krakowie, Tyńcu, Kalwarii, byliśmy w Lanckoronie, Krościenku, gdzie spędziliśmy 3h nad Dunajcem.. I zakończone wielką ewangelizacją na rynku. Mimo wszystko, świete dwa tygodnie :3
Tak oto minął pierwszy miesiąc wakacji. Po tych mega intensywnych 4 tygodniach pojechałam odpocząć na parę dni do babci na wieś, po czym w kocu wróciłam i pierwsze co zrobiłam to poszłam na osiemnastkę ;-;
a dwa dni później pikieta w Warszawie :)
W sierpniu też nie odpoczywałam. Znaczy odpoczywałam ale po mojemu. Przez około 3 tygodnie mój dzien wyglądał tak:
6:00 pobudka
7:00 basen z ludźmi (zakryty, chodziliśmy po porstu pływać)
8:30 śniadanie w Kauflandzie (czyt. świeże bułeczki i jakiś owoc)
10:00 powrót do domu i mały reset czyli drzemka/gra na instrumentach/gra na komputerze
12:30 obiad
13:00 wyjście z domu - korki albo wyjście z Miśkiem
I teraz albo na 16:00 jechałam na trening z Miśkiem, gdzie od roku trenujemy tańce latynoamerykańskie albo o 17:00 na wykłady i powrót około 22:00 :3 i do 24:00 siedziałam, gadałam na skajpaju, grałam albo po prostu odpoczywałam :D
Tylko teraz, w ostatnim tygodniu zwolniłam. Zaczęłam spać do 9, wychodzić z domu tylko raz dziennie (albo dwa, jeśli jest trening czy wykład), nie chodzę a basen. I powiem Wam, że to najlepsze wakacje jakie do tej pory miałam. Poznałam wielu cudownych ludzi, zwiedziłam dużo ciekawych miejsc, po prostu magia.
Jednak pora zejść na ziemie i zająć się tym, że od jutra będę w klasie maturalnej.. jupi *dziki taniec radości*
Życzę Wam udanego ostatniego dnia wakacji !
A co jutro? Pierwsza recenzja na blogu i to w dodatku książka po angielsku. Zapraszam na hit zza granicy czy książkę Colleen Hoover "Maybe Someday"
Trzymajcie się cieplutko :)
Facebook: KLIK


