poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Ostatni dzień

Jak wszyscy wiemy i niezmiernie się cieszymy, jutro rozpoczęcie roku szkolnego *oklaski i okrzyki radości*.

Nie ma co się smucić, lepiej powspominać ! Więc ja to zrobię, a przy okazji podzielę się z Wami zdjęciami.


Moje wakacje zaczęły się wraz z zakończeniem roku szkolnego, bo już wtedy wyjechałam na pierwszy turnus rekolekcyjny do Wisły, posługiwałam tam jako animatorka muzyczna.










Cudowni ludzie, jeszcze lepsza atmosfera, 17 niezapomnianych dni ! Pierwszy stopień jakich mało. Wspólnota mała, bo było nas 40 osób.. ale przynajmniej każdy każdego poznał i stworzyła się taka miła, przyjazna i rodzinna atmosfera. Aż żal się było żegnać :c

Zaraz po tym jak wróciłam, pojechałam na drugi turnus rekolekcji do Krakowa. I tam już była droga przez mękę... Ja mam problemy ze stawami, i przy dłuższym chodzeniu zaczynam kuleć i moje kolana odmawiają mi posłuszeństwa. Tak więc między 5 a 15 dniem lekko mówiąc umierałam. Ale warto było ! Tyle miejsc pozwiedzanych *.* Kościoły w Krakowie, Tyńcu, Kalwarii, byliśmy w Lanckoronie, Krościenku, gdzie spędziliśmy 3h nad Dunajcem.. I zakończone wielką ewangelizacją na rynku. Mimo wszystko, świete dwa tygodnie :3




Tak oto minął pierwszy miesiąc wakacji. Po tych mega intensywnych 4 tygodniach pojechałam odpocząć na parę dni do babci na wieś, po czym w kocu wróciłam i pierwsze co zrobiłam to poszłam na osiemnastkę ;-; 

a dwa dni później pikieta w Warszawie :)










W sierpniu też nie odpoczywałam. Znaczy odpoczywałam ale po mojemu. Przez około 3 tygodnie mój dzien wyglądał tak:
6:00 pobudka
7:00 basen z ludźmi (zakryty, chodziliśmy po porstu pływać)
8:30 śniadanie w Kauflandzie (czyt. świeże bułeczki i jakiś owoc) 
10:00 powrót do domu i mały reset czyli drzemka/gra na instrumentach/gra na komputerze
12:30 obiad
13:00 wyjście z domu - korki albo wyjście z Miśkiem

I teraz albo na 16:00 jechałam na trening z Miśkiem, gdzie od roku trenujemy tańce latynoamerykańskie albo o 17:00 na wykłady i powrót około 22:00 :3 i do 24:00 siedziałam, gadałam na skajpaju, grałam albo po prostu odpoczywałam :D 

Tylko teraz, w ostatnim tygodniu zwolniłam. Zaczęłam spać do 9, wychodzić z domu tylko raz dziennie (albo dwa, jeśli jest trening czy wykład), nie chodzę a basen. I powiem Wam, że to najlepsze wakacje jakie do tej pory miałam.  Poznałam wielu cudownych ludzi, zwiedziłam dużo ciekawych miejsc, po prostu magia. 

Jednak pora zejść na ziemie i zająć się tym, że od jutra będę w klasie maturalnej.. jupi *dziki taniec radości* 

Życzę Wam udanego ostatniego dnia wakacji ! 

A co jutro? Pierwsza recenzja na blogu i to w dodatku książka po angielsku. Zapraszam na hit zza granicy czy książkę Colleen Hoover "Maybe Someday" 

Trzymajcie się cieplutko :)

Facebook: KLIK

sobota, 29 sierpnia 2015

Zwątpienie

Ciągle zastanawiam się, czemu ma służyć ten blog. Bo w sumie nie oszukujmy się, opowiadania czyta mało osób.. a z moimi licznym zainteresowaniami nie dam rady pisać o jednej rzeczy. Więc zastanawiam się, czy jest w ogóle sens pisać?

Albo robię zbiorowy zamęt. Wszystko na jednym blogu. Od mojego włosomaniactwa, przez zamiłowanie do kosmetyków i stylizacji pazurków aż po fitness, taniec i moje życie. Może w tą stronę powinnam iść.. bo nigdy nie chce mi się dodawać postów na milion stron, wolę jedną.. Może jednak tak to zrobić.

Zaczynam wątpić... 

niedziela, 23 sierpnia 2015

Nie śpij

Ja wiem, że jest ciężko. Bywają dni, ze człowiek marzy o tym, by umrzeć. Ale jednak jest coś, co go podnosi. Dla jednych jest to osoba, dla innych rzecz, dla innych, po prostu motywacja. Ale nie zawsze trzeba wstawać od razu. Nieraz trzeba poleżeć, odpocząć, może nawet się zdrzemnąć, i dopiero wtedy wstać. Potykasz się? I co z tego. Nawet jak złamiesz nogę, prędzej czy później się zagoi. Ale Ty idź. Idź przez życie, ale nie biegnij. Ciesz się nim. Jest tylko jedno, wiec po co wegetować? Co będziesz opowiadał kiedyś dzieciom? Że zmarnowałaś pół życia na smutki? Pamiętaj. Czasu nie da się cofnąć. Tak samo jak nie da się wrócić i naprawić błędów ani cieszyć się drugi raz tą samą chwilą. twoje życie jest w twoich rękach. Co z Nim zrobisz? Twoja sprawa. Ale nigdy niczego nie żałuj. I nie poddawaj się. 

Wstęp jak do kolejnej badziewnej motywującej książki co? Która podnosi na duchu na 5 minut po czym wracamy do rzeczywistości i nic z tego nie ma. Zastanawialiście się czasem czemu tak jest? Czemu książka i ten kopniak którego dostajemy po przeczytaniu nie zostają z nami na stałe? Tu jest problem. książka książką ale co my zrobimy z tą wiedzą? czy siedzimy na fotelu myśląc "no, przeczytałam książkę, teraz moje życie samo się zmieni" czy robię krok do przodu. 

Okej, postanowione, robię krok do przodu. Ale co to w ogóle znaczy? Czy to takie straszne jak się wydaje? 

Nie. Czasem wystarczy podejść do lustra i uśmiechnąć się. Widząc szczęśliwego człowieka w lustrze, nie będziemy smutni. 
Czasem to wyjście na ulice i uśmiechanie się do przechodniów. Im też udzieli się dobry humor albo wyśmieją wariata. Ale co Ci szkodzi?
Czasem to zrobienie czegoś dla siebie. Założenie ładniejszej sukienki, spięcie włosów, pomalowanie ust na czerwono.
Czasem to rozmowa. Nawet krótka ale z osobą, z którą zaniedbało się kontakt. 

Nie musisz zmieniać całego świata, żeby być szczęśliwym. Zacznij od nowa, od początku, od jednego kroku. 

Pomyśl, co było najpierw, fundament budynku czy dach?






piątek, 7 sierpnia 2015

W innym świecie

Blog jak każdy inny? Być może.
Osoba jak każda inna? Niekoniecznie.

Jestem Mośka. Piszę.. bo kocham. Czytam, bo odpoczywam. przenoszę się do innego świata, marzę, uczę się. Kocham ten stan, kiedy zapomina się o rzeczywistości i wciela się w postać bohatera. kiedy wraz z nim się płacze, śmieje, złości i kocha.

Będę tu opisywać tą moja miłość. Książki lepsze - gorsze. Sama będę tworzyć.

Jeśli masz chwilę, chcesz sie zapomnieć i odpocząć, zapraszam. Zajrzyj.. świat wytrzyma bez Ciebie 5 minut. Za to dla Ciebie, może to być najbogatsze 5 min w życiu.